Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.


Definicje 

Nie zdajemy sobie sprawy, jak wielką rolę odgrywają w naszym życiu nasze własne definicje, które co gorsza nie zawsze są nasze - czasem są nam wpojone przez otoczenie, a wtedy stają się programami. Cokolwiek nazywamy - musimy najpierw przepuścić przez proces zdefiniowania, co potem pozostawia bardzo konkretne zabarwienie na resztę życia...

 

Definicje to po prostu nasze przekonania, lub prościej - słowa jakich używamy aby przekonania komunikować. To szufladki, w jakich nasz mózg przechowuje całe, czasem ogromne zestawy informacji. Od tych słów - szufladek zależy bardzo dużo, mianowicie, jeśli w danym słowie mieści się to samo znaczenie, co w innym, mówienie o jednym, MUSI oznaczać mówienie o drugim i odwrotnie. Jeśli żadne słowo czegoś nie określa - nie da się tego komunikować pomiędzy ludźmi. Najlepiej obrazuje to George Orwell w "1984", gdzie opisuje metodę tworzenia nowego języka "Nowomowa" - moje własne tłumaczenie:

 "...największą trudnością, z jaką musieli się zmierzyć twórcy słownika Nowomowy, było nie ułożenie nowych słów, ale już po ich ułożeniu upewnienie się, co dokładnie znaczą.Mówiąc inaczej, zdefiniowanie dokładnie, jakie inne słowa zastępowały i usuwały z obecnego słownika..."

-warto się temu dokładniej przyjrzeć. Ile języków świata jest przez nierozważne definicje okaleczanych czy to z rozmysłem, czy przez bezmyślność właścicieli. Są języki, w których jedno słowo oznacza kilka rzeczy jednocześnie. Są też takie, w których jedna sylaba oznacza kilka różnych rzeczy, zależnie od akcentu z jakim się ją wymawia. To wszystko kwestia przyjętych definicji pod danym słowem czy zagadnieniem, co często wprowadza w błąd i uniemożliwia zrozumienie. A definicje mają jeszcze jedną ważna funkcje - umożliwiają programowanie swojego mózgu, czyli komputera pokładowego naszego ludzkiego ubrania na duszę. Gdy poukłada się w sobie te definicje poprzez przemyślenie ich i zapamiętanie od nowa, otrzymuje się możliwość programowania swojej własnej rzeczywistości. Z drugiej strony pozostawienie tych definicji w bałaganie skutkuje poczuciem uwięzienia w świecie i bezsilności na to, co się w naszym życiu dzieje. Dopóki się sobie definicji nie uświadomi, pozostają one w nie-świadomości (zwanej także podświadomością) i działają na ludzkie życie bez wiedzy człowieka. Podświadomość bowiem, to także część komputera zwanego mózgiem. Pracuje cały czas i to najlepiej jak umie, jednak nie potrafi definicji zmieniać. Umie im jedynie dopisywać znaczenia emocjonalne i to właśnie daje tak wielkie możliwości. Mianowicie umożliwia dopisywanie sobie dowolnych definicji z poziomu mentalnego, które to przez poziom emocjonalny (czyli podświadomość) będą natychmiast wprowadzane do akcji.

Posłużę się małym przykładem. W ludzkim życiu ważną definicją jest słowo "zło", otóż jest ono dziś kompletnie błędnie zdefiniowane. Nie ma czegoś takiego jak zło, bo będąc niszczycielskie - samo by siebie zniszczyło i natychmiast przestałoby istnieć, prawda? Ludzie, na których mówimy "źli" są jedynie niedojrzali - jak zielone jabłuszka. Zielone jabłko nie jest złe, jest tylko niedojrzałe i trzeba dać mu dojrzeć. Nic więcej. No może poza faktem, że dojrzewanie człowieka nie polega na zwisaniu z drzewa, ten etap przechodzą jedynie małpy, my musimy się już na przykład uczyć  i zdobywać doświadczenie, tak dojrzewamy. Stąd starsi ludzie są zazwyczaj dużo mądrzejsi i mniej skorzy do czynienia zła od młodych - bo mieli czas dojrzeć. Życie polega na rozwoju, prawda? Po angielsku słowo "live" znaczy "żyć", a czytane od tyłu obrazuje, czym jest zło -"evil"- przeciwieństwem życia, zatrzymaniem rozwoju, zakopaniem się w niedojrzałości. Warto zdobywać wiedzę choćby dla uczenia podświadomości poprzez takie właśnie obrazowo-metaforyczne przykłady. Takie symbole zapadają łatwo w pamięć podświadomości i kiełkują odpowiednio. Warto przedefiniować cały swój światopogląd, kawałek po kawałku, zgodnie z niezrozumianym zupełnie przysłowiem "zwiąż się, a będziesz wolny" - co ono znaczy? Znaczy, że jak wytworze sobie warunki (definicje), zgodne z moim własnym JA, nie będę czuł oporu ze świata. Będę czuł się wolny w tym, co robię, bo żadna obca siła nie będzie na mnie wymuszać nie-moich zachowań. Zwiąż się z właściwymi definicjami, a będziesz mógł wszystko, bo nic nie będzie Ci sabotować intencji po prostu. Zwiąż się z tym, co uznasz za słuszne, a opór podświadomości stanie się przezroczysty, będziesz mógł przez niego przechodzić jak przez powietrze. To dokładnie oznacza ta maksyma.

Inny przykład: słowo "złoto"- to dwa słowa: zło i to, czyli "ZŁOTO – od tyłu TO ZŁO " dla podświadomości, gdyż ona ucząc się definicji obraca je na wszystkie strony, czyta wspak, układa anagramy i inne cuda robi. Inny przykład to słowo „zły” – po przestawieniu liter daje „łzy”. To wszystko są funkcje ludzkiego mózgu, stąd mówi się, że używamy tylko 10% jego możliwości. Po innych cywilizacjach krąży dowcip, że to nie prawda, że ludzie używają tylko dziesięciu procent mózgu, używają całego ale tak jakby używali tylko dziesięciu. To jednak tylko dowcip, używamy całego, tylko większość jego funkcji pozostaje nieuświadomiona. Przeniesienie czegoś z nie-świadomości do świadomości czyni to coś świadomym - to przecież oczywiste. Oprócz możliwości kontrolowania siebie, umożliwia to także powiększanie swoich zdolności intelektualnych tak na marginesie. Dopowiem jeszcze, że proces tworzenia definicji w dzieciństwie odbywa się automatycznie i samoczynnie, w życiu dorosłym jednak podlega już ocenie człowieka i wymaga wysiłku. Wysiłek ten jednak nie jest specjalnie olbrzymi, jedynie na początku programy w człowieku bronią go przed samodzielnym myśleniem. Stąd czym Jaś za młodu przesiąknie...

Wracając więc do złota - dlaczego Polacy mają problem z bogaceniem się? Między innymi z powodu definicji "złota" zahaczającej o inne definicje. W tradycji hebrajskiej czyszczenie takich definicji nazywało się "teurgia". Jednak uważam to za zbyt czasochłonne i poddańcze, gdyż pozostawia człowieka w roli pasywnego sługi, z czym się nie zgadzam. Można prościej i bardziej aktywnie. Warto sobie samemu wyjaśniać różne definicje, czasem nawet do lusterka warto uciąć sobie pogaduchę (każdy z nas mówi do siebie, tylko nikt się nie przyznaje... bo to z kolei program, że tak jest źle! A jest dokładnie odwrotnie). Definicje tworzą bowiem programy, czasem przez samo znaczenie dopisane do słowa powstaje w nas jakiś schemat zachowania. Czasem jest odwrotnie- przez brak znaczenia nie ma schematu zachowania tam, gdzie być powinien. Przykładem jest słowo "współczucie", które jest kompletnie bezsensownie używane - mówimy "współczuje Tobie"... co to znaczy w ogóle? Współ-czuć można z kimś, ale nie komuś przecież! Błędna definicja powoduje, że współczucie jest dla podświadomości niemożliwe, bo każe się jej zrobić coś, czego się zrobić nie da w ogóle. A wystarczy zmienić sposób użycia słowa - już pojawia się podświadomy impuls do wykonania tego, bo "współczuć z kimś" jest zrozumiałe i nie trzeba nawet tłumaczyć, że to jest współ-odczuwanie, że trzeba wejść w czyjeś buty mówiąc obrazowo. Po wyprostowaniu takich błędnie używanych definicji podświadomość –czyli dusza–  od razu chętnie nowy program wykonuje, bo rozumie o co chodzi. Warto poznać siebie samego także z punktu widzenia definicji, jakie mamy w głowach. Warto je także świadomie modyfikować.

 


Pola oznaczone * są wymagane.


Uwaga! Wiedza zmieniająca światopoglądy! 

Wnioski zamieszczone na tej stronie są subiektywną prawdą autora,

i zrozumiałe jest, że mogą rodzić kontrowersje.

 

Fanpage