Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

 Zestawy definicji negatywnych- czyli kompleksy

 

Kompleksy to najprościej mówiąc zestawy definicji i programów. Samo-utwardzające się zestawy mówiąc dokładniej. Jednak definicja "kompleksu" jest mało precyzyjna, wobec czego nie służy żadnemu rozwojowi. Oto więc moje rozwinięcie tej definicji, a także kilka sposobów radzenia sobie z kompleksami.

 

Kompleks, jak sama definicja wskazuje - jest zestawem czegoś. Zlepkiem, który w języku Kahunów nazywał się "kiść winogrona", bo tak właśnie można sobie kompleksy zobrazować. W wiedzy hebrajczyków każdy zlepek ośmiu drgań nazywa się "rydwan" - merkava - a taki rydwan to nośnik, pojazd, na którym można przenosić cokolwiek się chce, włącznie z sobą samym. Kompleks jest więc merkavą, tylko negatywnie działającą na świadomość. Trzeba rozlepić ten zlepek i uwolnić tworzące go wibracje (przekonania też są wibracjami, tylko bardzo długimi, ludzka myśl ma ok 100.000 kilometrów, więc do Księżyca na przykład zmieszczą się tylko trzy! Mówiąc dosłownie jesteśmy tylko o 3 myśli od Księżyca) zrozumienie mechaniki powstawania kompleksów daje po pierwsze możliwość zatrzymania dalszego ich powstawania - dlatego warto się jak najwcześniej tego nauczyć.  Po drugie pozwala na świadome rozwiązanie tych, których się w sobie nie chce. Tak właśnie powinno się z nimi postępować - są bowiem kompleksy pozytywne i negatywne. Pozytywny kompleks to na przykład dobre wychowanie, jak widzę starsza osobę w autobusie czuje poczucie winy, jeśli nie ustępuje jej miejsca - to dobrze działa na społeczeństwo i to jest kompleks pozytywny, którego czasem brak w młodym pokoleniu. Są jednak i negatywne, gdy człowiekowi stawiane są za przykłady same nierealne sytuacje - podczas wychowania polepią mu się one w poczucie niższości i jest on później przekonany, że jest gorszy... To nie ma z pokorą nic wspólnego, to jest szkodliwe. Co prawda na takie wczesne kompleksy jest prosta metoda, która w nauce hermetycznej nosi nazwę "woltowania" (służy kumulacji dowolnych sił), a polega na napinaniu mięśni po prostu. Każdy wie, że ruch to zdrowie, że aby rozładować emocje trzeba np. iść pobiegać, czy choćby wyjść na spacer - czemu tak jest? Jest tak dlatego, że emocje zapisują się w mięśniach (dokładnie w powłoce astralnej mięśni) i tam są przechowywane. Najprostsze woltowanie to spinanie mięśni całego ciała podczas mówienia czegoś - proszę sprawdzić jak mocno oddziałuje na podświadomość, natychmiast to coś przyjmiemy jako obowiązującą prawdę. Prosty przykład: do rozpuszczania kompleksów wystarczy jakikolwiek sposób napinania mięśni (byle nie pływanie - bo to akurat uniemożliwia woltowanie) wykonany 8 razy podczas wypowiadania tej samej formuły - czy to autosugestii, czy jakiejś afirmacji- działa piorunująco, proszę się przekonać samemu. Samo woltowanie pochodzi ze staroegipskiego hermetyzmu i zawiera dużo więcej niż tylko napinanie mięśni, jednak prezentuję tu czysto użytkową wersję. Ale kluczem jest 8 powtórzeń podczas napiętego całego układu mięśniowego do granic możliwości. Gdy mamy kompleks negatywny - 8 powtórzeń przeciwnej opinii z napinaniem spowoduje dynamizacje tej formuły i kompleks się rozpuści w kilka dni. Dlatego kompleks warto nazwać po prostu ośmiopakiem, to w mojej opinii dużo precyzyjniejsza definicja.

Kompleksy od programów różni także mechanika powstawania - mianowicie, program może być jeden i da się go rozpracować pojedynczo, a kompleks to zlepek programów lub definicji. To wszystko są z kolei jedynie słowa, których używamy do określenia, lub inaczej mówiąc, zamknięcia myśli w pudełku definicji. To jest dobre narzędzie, ale używać go należy z mądrością i rozwagą. Zdefiniowanie samego siebie na początek ułatwia sprawę, ale przed kompleksami bronić się trzeba - jak sama nazwa wskazuje kompleksowo, czyli nowomodnie mówiąc "jechać po bandzie". Gdy ktoś ma na przykład kompleks mniejszości, bo ktoś mu wmówił, że powinien być bardziej taki, smaki czy owaki - jest to zestaw trzymających się w kupie złych wspomnień cudzych słów. Złych i niezracjonalizowanych. Trzeba je wszystkie rozplątać, a następnie pojedynczo wygasić przepuszczając przez intelekt i racjonalizację. Rozważyć czy to prawda i ma sens- czy też nie. I dopiero po rozsądzeniu zapisać na nowo w pamięci, przy użyciu chociażby woltowania.

 Tu się wiedza przydaje, bo znając mechanikę kompleksów można po rozważeniu czemu jakiś kompleks posiadamy użyć albo powyższego woltowania przeciwnymi kompleksami (ale jestem mądry, ładny, szczupły itp.), albo zastosować "zadośćuczynienie"- coś, co w religiach stało się "pokutą" (niestety stosowane bezmyślnie nie działa w ogóle). W obu przypadkach kompleks się rozpuści. Jeśli uznamy, że posiadany kompleks jest spowodowany czymś, co zrobiliśmy i odnajdziemy w sobie jakieś poczucie winy - warto zastosować drugi sposób. Robi się to bardzo prosto, należy z samym sobą "dogadać się", mówiąc kolokwialnie - proponując różne sposoby naprawienia krzywdy i czekając na oddźwięk emocjonalny. Wiedząc, że to podświadomość rządzi emocjami, proponujemy po kolei sposoby naprawienia winy i czekamy, co poczujemy na te słowa. Jako, że podświadomość nie wie, że niektórych rzeczy nie da się naprawić w trzy i pół wymiarowej rzeczywistości, bo czasu nie da się cofnąć - będziemy musieli wyjaśnić swojej podświadomości (najlepiej na głos i do lustra, patrząc sobie w oczy), że winy wobec wszechświata, jakie czujemy da się naprawić holistycznie, czyli kompleksowo. Można - jeśli na przykład człowiek wobec którego czujemy winę się wyprowadził, czy warunki zmieniły się tak, że nie istnieje równoważne zadośćuczynienie - zaproponować zadośćuczynienie zamienne, które to jest właśnie "pokutą" w religiach. Jednak samo nadanie pokuty bez rozmowy z własnym sumieniem nie ma najmniejszego sensu (rachunek sumienia w religiach istnieje... właśnie z tego procesu się wziął). Bo kolejna ważna definicja - to sumienie. Czym jest sumienie? Głosem Boga - tak to sobie można najprościej zdefiniować. Ten głos pochodzi od podświadomości, czyli duszy i tu się dopiero okazuje czym jest "mały Bóg" w człowieku - właśnie sumieniem naszej własnej podświadomości. Ona nie czuje dobra i zła, ale czuje krzywdy jak już powiedzieliśmy, które są dużo lepszym kryterium niż ludzkie dobro i zło (czy to jest dobro czy zło jak zwierzę zjada zwierzę? A człowiek zwierzę? - intelekt tu tylko przeszkadza niestety) po kolei proponujemy więc wytłumaczyć własnej duszy, co uczynimy aby naprawić jej poczucie winy. Czasem samo postanowienie nie czynienia więcej tego czegoś wystarcza. W końcu na coś się zgodzi, jeśli spośród wyborów wskażemy te lepsze i bardziej skuteczne według naszej opinii - da się w końcu przekonać, zacznie współpracować i wszystkie winy, niedoskonałości i kompleksy da się odpracować w jakiś sposób. Proszę zwróć uwagę, iż krzywda wyrządzona sobie samemu, jest także według podświadomości nie fair i wymaga naprawy. Jeśli to taki kompleks to można użyć tu tzw. metody Quimbiego, dodając sobie tylko jedną sztuczną wadę (im głupsza tym lepsza) aby na zasadzie 8 wibracji polepiła się z innymi, a następnie została rozpoznana przez podświadomość jako szkodnik i wyrwana z korzeniami - czyli razem z pozostałymi siedmioma. Przykład: mam kompleks na temat mojego intelektu, że jest za krótki. Ktoś mi ciągle powtarzał, że powinienem być jak syn sąsiada, czy córka kolegi. A nie byłem, co na to poradzę? A nic nie trzeba radzić, trzeba tylko po pierwsze racjonalnie sprawę przemyśleć, dojść do rozsądnego wniosku, że nie ocenia się ryby po umiejętności wdrapywania się po drzewach i odwrotnie. Wytłumaczyć sobie, że porównywać można siebie TYLKO do siebie samego z przeszłości, bo wszystkie inne porównania są głupie, a następnie wmówić sobie jeszcze głupsza wadę - jak na przykład "jesteś nie tylko głupi ale i beznadziejnie czytasz Szekspira po chińsku" (nie mam naturalnie nic przeciwko Chińczykom, to tylko przykład) - sama taka sugestia dla dorosłego człowieka jest głupia, a połączona wibracyjne z poprzednimi kompleksami spowoduje automatycznie rozpoznanie tych poprzednich także jako głupie i podświadomość się ich pozbędzie. To taka auto-manipulacja trzeba przyznać, ale po pierwsze działa, a po drugie powoduje, że podświadomość nabiera do nas większego szacunku, orientuje się, że ma do czynienia z kimś mądrzejszym, daje nam większy posłuch i kredyt zaufania. A to bardzo ważne w pracy z sobą, mam na myśli oczywiście poleganie tylko na swoim własnym autorytecie. Co uważam za zdrowe i bezpieczne. I z całego serca polecam. Nie ma co się bać, już odważyłeś się żyć :)

 


Pola oznaczone * są wymagane.


Uwaga! Wiedza zmieniająca światopoglądy! 

Wnioski zamieszczone na tej stronie są subiektywną prawdą autora,

i zrozumiałe jest, że mogą rodzić kontrowersje.

 

Fanpage