Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Rozdział Drugi

2:1

Dwadzieścia dwie litery formujące (jesod), trzy matki, siedem podwójnych i dwanaście elementarnych.

Trzy matki to alef א, mem מ i szin ש (A-M-Sz).

Ich formą jest wielkość zasług, wielkość odpowiedzialności oraz język rozkazu rozsądzający pomiędzy nimi.

Mem buczy, szim syczy a alef jest wydechem powietrza rozsądzającym pomiędzy nimi.

 

Aby konstruktywnie posuwać się z analizą SJ umieszczę tutaj kilka wiadomości teoretycznych, jednak żywo związanych z opisywanym podaniem. Rozdział zaczyna się od podkreślenia, iż mowa jest cały czas o formowaniu, czyli jesod. W kabale słowo „jesod” jest także oznaczeniem drugiej sfery. Jest to wskaźnik, iż energie wyciosane z nieskończoności i wybrane przez Jaha do formowania są użyte dopiero w świecie jesod, nie wcześniej. Sefer Jecira nigdzie nie wspomina jakoby sfery były produktem Jaha, on z nich tylko skorzystał do zmodyfikowania istniejącej już rzeczywistości według własnego pomysłu. Stąd padające pod jego adresem określenie „jocer”. Jest to dobry moment, aby wyjaśnić ideę sfer. Jako że każdy kabalista inaczej je definiował, inaczej nazywał, a im większy był jego wgląd w światy nie fizyczne tym różnice przez niego wskazywane były bardziej kontrowersyjne. Sfery to przecież intelektualne określenie na stopnie gęstości, które nie są wyraźnie od siebie odgraniczone. To jakby zmieszać gęsty sok owocowy z rzadką wodą i nazywać różnice gęstości- są czysto umowne. Każdy poziom gęstości jest nazwany jedynie użytkowo, stąd zmieniające się nazwy sfer z racji zmieniających się z czasem funkcji. Każdy, kto miał zdolność odczuwania energii ponad fizycznością po swojemu zatem je definiował i opisywał. Najlepszym przykładem jest XIII-wieczny rabin Abraham Abulafia. Odkrył w treści Sefer Jecira cały ogrom tajemnic i je upublicznił, jednak środowiska przypisujące sobie monopol na wiedzę kabalistyczną wdeptały go w błoto. O sile ducha tego człowieka najlepiej świadczy pewien epizod z jego życia. Otóż Abulafia postanowił któregoś razu nawrócić na judaizm papieża Mikołaja III, o czym sam papież się dowiedział i nakazał przygotować stos dla przybywającego heretyka. Abulafia niczego nie świadom, kroczył dzielnie do Rzymu aby papieża nawracać, podczas gdy strażnicy mieli już z góry nakazane złapać go przy wrotach wejściowych i bez dyskusji puścić z dymem. Papież nie wyraził chęci rozmowy z Abulafią, a on sam narzucił swoją wolę światu właśnie wskazanymi w Sefer Jecira technikami. Opatrzność musiała problem rozwiązać w trybie pilnym, stało się więc tak, że w przeddzień wizyty Abulafii w Rzymie papież Mikołaj III zmarł. Cała świta kapłańska wiedziała o nadchodzącej wizycie Abulafii, i incydent ten po prostu ich przestraszył. Nakazano więc pośpiesznie stosik rozebrać a samego Abulafię odprawić w drogę powrotną nie wnerwiając go zbytnio. Wracając jednak do powagi opisywanego dzieła Abraham Abulafia odkrył w Sefer Jecira sposób na używanie dowolnych energii konstruktywnie, tak, jak wykonał to Jocer- Jah. Będzie to dokładnie opisane w dalszych akapitach. Na tą chwilę wystarczy powiedzieć, iż odkrycie jego polegało na zdaniu sobie sprawy, iż każda z „liter” jest tak naprawdę zestawem energii współpracujących ze sobą na wszystkich poziomach formowania. W tym akapicie SJ wspomina o alef, mem i szin- gdzie szin jest energią rozpierającą, ekspansywną, mem energią skupiającą, przyciągającą a alef pośredniczy pomiędzy nimi w sposób neutralny. Są to dokładne definicje żywiołów ognia, wody i powietrza. Litera Szin to opisana "wielkość zasług"- czyli moc żywiołu ognia, litera Mem to "wielkość odpowiedzialności", czyli kwintesencja żywiołu wody, a Alef jest siłą powietrza, rozkazującego która energia ma zostać użyta.

W tłumaczeniu użyłem określenia „mem buczy”, gdyż w polskim języku nie ma innego słowa dźwiękonaśladowczego na dźwięk, jaki wydaje się, gdy ma się zamknięte usta i wymawia się literę „mmmmmmmm”. Jednak to dokładnie jest dźwięk, jaki ta wibracja ze sobą niesie. Litera szin to ciągłe „szzzzz” a alef nie ma dźwięku, jest jedynie silnym wydechem. Dlatego aby osiągnąć efekt ekspansji energii trzeba połączyć alef z szin, a aby jakąś energią do siebie ściągnąć należy połączyć alef z mem.

Ciekawym jest, iż połączenie liter szin i mem daje wyraz „szem”, czyli po hebrajsku „imię”. W biblijnej opowieści o wierzy Babel ludzie zostali ukarani właśnie za to, iż chcieli mieć własne „szem”. Jednak kultura hebrajska przejęła to określenie po Sumerach, a w języku sumeryjskim szem oznacza „pojemnik” lub „opakowanie”. We wcześniejszej treści SJ jest powiedziane, iż proces formowania jest jak piorun- jest to odnośnik do użycia szem, czyli ukazanie, że aby cokolwiek w świecie fizycznym sprowokować należy najpierw przy pomocy szin to drganie w sferach powyżej wzbudzić, a potem poprzez mem do fizyczności przyciągnąć. Proces niesienia energii przypomina zatem kształt pioruna, lub zygzaku. Tłumaczenie „imię” jest jedynie wskazaniem, iż aby cokolwiek spowodować trzeba to jakoś najpierw nazwać, nadać temu czemuś imię. Precyzyjnie zdefiniować, czego się dokładnie chce mówiąc inaczej. 

2:2

Dwadzieścia dwie litery formujące, wygrawerował je, wyciosał je, przemieszał je, zważył je i nimi zmodyfikował.

Przy ich pomocy opisał wszystko, co było uformowane i co będzie uformowane.

 

Akapit ten po raz pierwszy wspomina o procesie permutacji, czyli mieszania ze sobą energii wzorcowych aby jakąś ich kombinację uzyskać. Najważniejszym do zrozumienia jest, iż aby ten proces powtórzyć musi już istnieć energia, która weźmiemy jako wzorcową. Dlatego dla codziennego użycia technik SJ nie potrzeba wcale wielu energii, gdyż mamy ich większość dookoła, człowiek ma w swoim świecie te energie, nie musi ich od początku wytwarzać z nicości. Pomimo, iż analiza wszystkich 22 liter hebrajskich prowadzi do wniosku, że brakuje w nich wielu pożytecznych dla człowieka drgań, to mimo wszystko człowiek ma możliwość wykonania odpowiednich „mikstur energii” z dostępnych dookoła. Stąd wzięła się w ogóle idea alchemii- czyli mieszania energii.

Sefer Jecira wspomina pięć etapów użycia liter, czyli wygrawerować, wyciosać, przemieszać, zważyć i nimi zmodyfikować. Kabaliści przypisują tym etapom nie ujęte w alfabecie hebrajskim samogłoski. Są to A, E, I, O i U. Co prawda proces taki pomija samogłoskę Y, jednak co do powodu tego nie ma zgody wśród kabalistów. Sposób wykonania tego sprowadza się do wstawiania samogłosek pomiędzy spółgłoski po prostu, jednak w określonej kolejności. Kabaliści drganiom sfer przyporządkowali bowiem samogłoski, więc cała idea manifestowania czegokolwiek w naszej rzeczywistości polega na wykorzystaniu drgań liter z dodaną samogłoską sfery. Kolejność samogłosek jest następująca:

Sfera chochma – A

Sfera bina - E

Sfera tiferet – O

Sfery hod i necach– I

Sfera jesod - U

Pominięcie sfer chesed i gewura pochodzi z faktu, iż hod i necach są ich niższymi oktawami. Czystymi dźwiękami tych sfer jest coś podobnego niemieckim umlautom. Dokładnie chesed ma drganie wymieszania A i I a gewura to wymieszanie E i I. Kabaliści jednak nie wspominają o tym wyraźnie, i aby się tego doszukać trzeba udać się do prac hermetyków. Mimo wszystko idea mieszania ze sobą drgań pod postacią dźwięków jest tu właśnie wspomniana. Wymieszanie wspomniane w tekście, jest permutacją znaną naszej matematyce. Czyli anagramem. W uproszczeniu gdy mam na przykład litery (drgania), które w mojej świadomości reprezentują dobro, mieszam je po kolei najpierw w sekwencji wstępującej, a potem zstępującej aby to dobro w swoim świecie zamanifestować. Same litery są niczym innym, jak zestawami drgań, czyli mentalnie utworzonymi ideami. Jest wiele koncepcji na temat tego, co dokładnie każda oznacza, jednak z mojego doświadczenia wynika, iż te definicje nie są stałe. Zmieniają się z czasem i ludzką wiarą. Czemu Jocer wykorzystał dokładnie 22 zestawy- tego nie wie naprawdę nikt. Wielu rabinów mówi o tym wiele, jednak żaden nie potrafi sensownie udowodnić swojego poglądu. W 90% przypadków rozmowa kończy się na dogmacie- w stylu „bo tak i już”. Nie będę zatem produkował następnego dogmatu, przyznaję otwarcie, że nie wiem czemu akurat 22. Jedynym sensowym rozwiązaniem wydaje się być takie związanie ze sobą energii sfer, aby pozostały w ustawieniu zmodyfikowanym, z tiferet zepchniętym poniżej chesed. Jednak jest to tylko domysł logiczny, żadne inne racjonalne wyjaśnienie nie jest mi znane. Kilka teorii proponowanych przez kabalistów wspomnę dalej w tłumaczeniu. Wiem, że takie energie można samemu łączyć w zestawy i liczba 22 nie jest konieczna do utrzymania. Można mniej, a można i więcej. Zazwyczaj kabaliści używają tylko czterech. Masoni w swoich rytuałach używają z kolei trzydziestu trzech. Ani jedno, ani drugie nie jest lepsze, jest po prostu dopasowane do celu, jaki się chce osiągnąć.

2:3

Dwadzieścia dwie litery formujące, wygrawerował je głosem, wyciosał je oddechem,

ustawił je w ustach w pięciu miejscach

Alef א, Chet ח, He ה i Ain ע w gardle

Gimel ג, Jod י, Kaf כ i Kuf ק w podniebieniu

Dalet ד, Tet ט, Lamed ל, Nun נ i Taw ת na języku

Zain ז, Samek ס, Szin ש, Resz ר i Cadi ץ na zębach

Bet ב, Waw ו, Mem מ i Pe ף na ustach.

 

 

W tym akapicie opisane jest, którą częścią narządu mowy człowiek wypowiada daną literę. Kabaliści nakazują, aby podczas wymawiania liter mieć świadomość, że właśnie graweruje się coś w materii Wszechświata. W obrazie drzewa wcześniej ukazanym nie jest to widoczne, jednak chodzi tu o uwolnienie drgania z wewnątrz na zewnątrz. Gdy wyobrazimy sobie człowieka jako kulę energii, z jej wnętrza -gardła do zewnętrznej membrany- ust poszczególne drgania są przekazywane właśnie według wzoru tutaj ukazanego. Jest to techniczny opis uzewnętrzniania energii przez Jaha.

Kolejność, w jakiej litery są opisane nie jest przypadkowa, pozwala bowiem przećwiczyć i przystosować swoje własne kombinacje do wzoru uzewnętrzniania woli. Kabaliści przez wiele lat wypowiadali litery w tej właśnie kolejności ucząc się kumulować energię sfer. Po jakimś czasie praktyki różnice w każdej części narządu mowy stawały się wyczuwalne i kabalista sam potrafił przyporządkować literę do energii, jaką chciał zamanifestować.

Nierozwiązaną tajemnicą jest jednak czemu SJ nie wspomina w ogóle o samogłoskach. Ludzki narząd mowy jest tak skonstruowany, że nie jest w stanie wypowiedzieć niektórych dźwięków bez samogłosek. Kabaliści jednoznacznie twierdzą, że pięć wskazanych przez SJ wymiarów może być wzbudzonych poprzez samogłoski, do każdej z wyżej wymienionych rodzin liter dodają zatem samogłoskę. Tutaj jednak znowu zaczyna się wśród opinii niezgoda, gdyż każda szkoła inaczej samogłoski przydziela. Może dla uściślenia powiem, że aby trzymać się czysto hebrajskiego sposobu wymowy liter, trzeba tymi literami mówić od dziecka, trzeba je mieć zakodowane w duszy jako podstawowe. Wtedy samogłoski nabierają subtelnych znaczeń, jakich nie rozpozna się znając hebrajski jako język obcy. Więc jako że pisze dla polaków nie będę roztrząsał która samogłoska przez jakiego rabina została przypisana do której grupy. Powiem za to, że największą mądrością SJ nie jest ukazanie jednego konkretnego języka, tylko metody, którą można zastosować w każdym języku. Każda litera jest jedynie symbolem czterech połączonych drgań, które wzajemnie się wspierają, jak choćby alef reprezentuje czystość, zdrowie, piękno i wrażliwość. W polskim alfabecie można użyć symbolu litery "A" do takiego zestawu. Można także ułożyć zupełnie nowe zestawy, w sposób, w jaki się te drgania w sobie odczuwa jako zbieżne. Alfabet hebrajski jest w SJ opisany dlatego, ponieważ autor tekstu tym językiem mówił, jednak wiele grup kabalistycznych na świecie używa metod z SJ z własnym językiem z powodzeniem. Wymaga to jednak pracy wyraźnego zdefiniowania jakimi symbolami odnośnie czego się posługujemy, mówiąc wprost wymaga nauczenia się alfabetu od początku. Po kolei przypisuje się literom znaczenia, utrwalając w swojej świadomości co który symbol w sobie zawiera. Kluczem jest wykorzystanie trzech istniejących już rzeczy aby uformować czwartą. 

Pięć grup powyżej ukazanych odpowiada pięciu wymiarom, jakie opisuje SJ, a w każdej grupie jest litera tożsama z żywiołem. To ustawienie dorobiło żywioł ziemi do wcześniejszych Sz-A-M, spowodowało, iż na każdej gęstości powstała dodatkowa, sztuczna energia. Ciężko jest wyjaśnić różnicę pomiędzy energiami naturalnymi a sztucznymi, najlepiej chyba będzie użyć znanego wszystkim drgania najbardziej sztucznej energii, jaką ludzkość się posługuje, czyli pieniędzmi. Natura tej energii nie zna, nie używa i nie szanuje. Jednak ona istnieje- bo została dodana do rzeczywistości, jest w zasadzie odpowiednikiem żywiołu ziemi. W kartach tarota (których wielkie arkana są niczym innym jak hebrajskimi literami) jest żywioł ziemi, którego symbolem są właśnie monety. To jest sztuczna energia, istniejąca tylko dlatego, że ludzie wierzą w jej istnienie. Umówili się, że będą ją respektować, więc jest respektowana. To samo tyczy się liter, które mają swoje odpowiedniki w żywiołach ognia, wody i powietrza, jednak są dodane aby powstała ich modyfikacja. Są to He, Kuf, Taw, Samek i Pe. W każdym z poziomów formowania te litery dodają żywioł ziemi. 

2:4

Dwadzieścia dwie litery formujące, ustawił je w okręgu jak ścianę z 231 drzwiami,

Okrąg kręci się w przód i w tył, według wzoru:

Nie ma nic lepszego od rozkoszy ( מענג MANG)

Nie ma nic gorszego od plagi ( מנגע MNGA)

 

Słowo, które tłumaczy się jako okręg to "galgal", które można także przetłumaczyć jako kula. Jako że cały tekst mówi o kulach, to całkiem prawdopodobne jest, iż nie chodzi o płaski okrąg, a o przestrzenną kulę, otaczającą kabalistę.

W tym wersecie pojawia się po raz pierwszy koncept 231 "drzwi", czy też "bram". Sama liczba jest dosyć łatwa do rozszyfrowania, i potwierdza według kabalistów mądrość Sefer Jecira. Chodzi tu o ilość możliwych połączeń pomiędzy dwoma elementami ze zbioru dwudziestu dwóch. Wyjaśnię to na przykładzie: kiedy weźmiemy pięć cegieł i ustawimy je w okrąg, to chcąc je połączyć tak, aby każda możliwa para połączona była ze sobą będziemy musieli wykonać 10 połączeń. Obrazuje to poniższa ilustracja:

Policz proszę ile tu jest linii łączących. Dokładnie 10. Matematyka podaje nawet wzór na liczbę takich połączeń w dowolnej ilości cegieł. Jest to: "Ilość Połączeń=Ilość Cegieł (Ilość Cegieł-1) / 2". Można tym wzorem obliczyć ile będzie par połączeń w okręgu z dowolną ilością cegieł. Kiedy do tego wzoru podstawimy ich liczbę 22- otrzymamy wynik 231. Oznacza to, iż gdy ustawimy sobie okrąg 22 cegieł, to aby połączyć każdą z każda nie pomijając żadnej kombinacji będziemy musieli wykonać 231 połączeń. I własnie takie połączenie obrazuje poniższa ilustracja:

 

 

 

Okręgi widoczne na tym rysunku nie sa tam dodane, utworzyły je przecinające się linie. Policz proszę ile jest tych okręgów- dokładnie siedem. Kiedy okrąg potraktujemy jako kulę- stworzy to siedem kul, siedem sfer. Siedem firmamentów w terminologii mistycznej. Poczynając liczenie od sfery fizycznej, siódmy firmament będzie sferą chesed -czyli Jowisza, gdy jednak założymy, iż sferę Ziemi reprezentuje punkt w środku- wtedy schemat sięga do sfery bina- czyli Saturna. Taki wynik może być jednym z powodów, dla którego do formowania wybrano dokładnie 22 litery, jednak jest to tylko spekulacja. 

Dalsze dwa wersety podają wzór, według którego można przewidzieć efekt mieszania tych energii. Użyte jest porównanie do rozkoszy i plagi. Jednak i tu jest kilka wątpliwości. Po pierwsze słowa tłumaczone jako rozkosz i plaga w dzisiejszym hebrajskim zapisuje się zupełnie inaczej. Po drugie do tych słów dodana jest na początku litera mem, więc tworzy to wyrazy dziś jedynie domyślnie przypisywane do ANG i NGA. Nawet Kaplan podaje tłumaczenie z pominięciem tego mem. W tekście jednak mem występuje. Są to najwyraźniej antyczne słowa, których znaczenie nie jest dziś do końca znane. Skrócenie MANG do ANG oraz MNGA do NGA daje zupełnie inny obraz wzoru, według którego należy mieszać energie w kole liter. Poniższa ilustracja ukazuje kombinacje MANG i MNGA:

 

 

 

Widać, iż w obu przypadkach występuje połączenie przecinające sferę Ziemi, czyli punkt centralny schematu. W pierwszym jednak ruch zaczyna się od mem, przecina sferę jesod do alef, odbija się po sferze hod do litery nun, a na sam koniec po skumulowaniu energii z całego ruchu przebija się dokładnie na drugą stronę do gimel. Przy tym ostatnim ruchu przecina sferę malkut, czyli naszą, fizyczną. Obrazuje to czterostopniowe zbieranie drgań aby na koniec wszystkie je zmaterializować w naszym świecie. Drugi przypadek pokazuje najpierw ruch z mem do nun, po zewnętrznej sferze- zwanej chaosem, następnie przejście przez sferę malkut, aby ostatecznie znowu zakończyć wycieczkę w chaosie. Same litery tu użyte także mają znaczenie, jednak opis ich zająłby dużo więcej niż samo tłumaczenie. W skrócie powiem, że mem to opieka, nun to radość, gimel to obfitość a alef to nieskończoność. Sam wzór więc ukazuje, że kombinacja pierwsza zbiera pożądane drgania i dostarcza do naszej sfery, druga ściąga tylko chaos. 

Jak wspomniałem przy używaniu takiej techniki najlepiej jest posługiwać się znanymi sobie symbolami, chodzi jednak o to, aby swoją świadomość wyraźnie podzielić na takie zestawy energii, wśród których nie ma "dziur", czyli wszystko, co można sobie w danym zagadnieniu wyobrazić musi w tych zestawach się zawierać. Ukazane tutaj 231 połączenia są "drzwiami" wspomnianymi w tekście, a więc wyraźnie jest powiedziane, że to połączenia dwóch tylko energii już coś powoduje. Jednak kolejność gęstości dokoła nas jest taka, że najpierw coś musi powstać w zamiarze, potem w myślach, potem w emocjach a na koniec dopiero w fizyczności. Stąd czteroliterowy klucz.

W rozdziale 1:11 jest powiedziane, że takie kombinacje trzeba dokoła siebie obudować, tworząc z nich podłogę, ściany i nawet sufit nad sobą. Zgadza się to z pojęciem kuli, która otacza człowieka dookoła. Formując kombinacje energii w sposób wskazany w SJ trzeba dosłownie otoczyć się kulą wytworzoną z nowej kombinacji. Należy okiem umysłu zobaczyć siebie stojącego na pierwszej literze (energii wyjściowej), i zobaczyć sufit z wytworzonych połączeń ponad sobą, dookoła mając ścianę liter pośrednich. Utrzymanie w umyśle takiego wyobrażenia podczas wypowiadania swojej woli ukazanej we wszystkich kombinacjach powoduje materializację pożądanej kombinacji. Ta technika według starożytnych podań została użyta do stworzenia istoty zwanej golemem. Wielu kabalistów próbowało tą sztukę powtórzyć, jednak nie ma nigdzie dowodu na istnienie takiego golema. Mimo to legend takich jest dużo. 

Kolejnym ciekawym aspektem jest fakt, iż liczba 231 ukazuje tylko kombinacje w jedną stroną, czyli ukazuje połączenie A i B, ale już pomija B i A uznając je za identyczne. Gdyby więc policzyć wszystkie połączenia w obie strony otrzymamy liczbę 462, która na pewno znana jest hermetykom i kabalistom, nie zawsze jednak wiadomo dlaczego. Otóż aby wytworzyć w naszym świecie nową kombinację czysto mentalnie, to znaczy bez udziału emocji trzeba zastosować wszystkie 462 kombinacje. W hermetyźmie znane jest tak zwane woltowanie, które aby było skuteczne musi być powtórzone minimum 462 razy- i może być robione zupełnie bezwiednie. Mechanicznie można powiedzieć. Właśnie ten fragment SJ wyjaśnia czemu tak jest. 

Dodać także należy, że wielu rabinów i kabalistów (bo to nie to samo) ostrzega przed używaniem technik z SJ właśnie z powodu konieczności opanowania swojej własnej mentalności do takiego stopnia, aby ani nie być nikomu podległym, ani nie mieć w sobie dziur w definicjach. Można by to tak opisać: wszystko, co widzisz w swoim świecie podziel na powiedzmy 10 kategorii. I wszystko musisz do jednej z tych kategorii dopasować, umieścić pod jej symbolem. Jeżeli coś pominiesz- może Cię spotkać choroba psychiczna podczas stosowania tych technik. Musisz też mieć poczucie, że to, co robisz jest 100% słuszne i nie mieć najmniejszej wątpliwości czy masz do tego prawo czy nie.

2:5

Jak? Wymieszał je, zważył je i zmodyfikował.

Alef ze wszystkimi, i wszystkie z alef, bet ze wszystkimi, i wszystkie z bet.

Powtarzają się w cyklu i tworzą 231 drzwi.

Ukazują, że wszystko, co jest uformowane i wypowiedziane

Pochodzi z jednego Szem.

 

Ukazany jest tu proces tworzenia permutacji, czyli anagramów. Jedną literę można wykorzystać tylko raz, i trzeba wykonać wszystkie możliwe kombinacje. Przeczy to pozornie poprzedniemu akapitowi, gdzie powiedziane jest o rozkoszy i pladze, jednak kolejność wykonywanych kombinacji wskazuje klucz do rozwiązania. Mianowicie każdą manifestację wykonuje się od początku, czyli od jej litery "alef" i przez to wskazuje się która się chce uzyskać. Pełna forma 22 liter jest bardzo czasochłonna już przy 231 kombinacjach dwuliterowych, przy trzyliterowych jest ich 1540 a przy czteroliterowych już 7315. Im więcej liter tym więcej kombinacji oczywiście, aż do jedenastu, od tej liczby ilość kombinacji maleje. Ilość kombinacji dowolnej ilości liter spośród 22 można wyliczyć według wzoru: "Ilość kombinacji = 22! / {Ilość liter! (22-ilość liter)!}". Dla ludzi, którzy dawno szkołę opuścili przypomnę, że znak wykrzyknika oznacza silnię, czyli mnożenie wszystkich dodatnich liczb naturalnych nie większych niż miano silni. Dla przykładu silnia z 5 to 1*2*3*4*5. Będzie to w tekście jeszcze poruszone. Tekst wyraźnie jednak tutaj opisuje, że dwuliterowe kombinacje już wytworzą efekt. 

Zwrot końcowy wskazuje znowu, iż każda z tych liter jest częścią pojedyńczej koncepcji rzeczywistości. Jak wspominałem ortodoksyjne kręgi dopatrują się tutaj odniesienia do imienia JHWH, jako że słowo szem w obecnym hebrajskim znaczy "imię". Jednak gdyby tak było komunikacja międzyludzka nie byłaby możliwa w żadnym innym języku niż hebrajski, gdyż tylko hebrajski zawiera JHWH. Stąd w tłumaczeniu użyłem sumeryjskiego "szem" zamiast "imię". Ilu kabalistów- tyle jest opinii na ten temat, każdy niech rozsądzi sam. 

Dawni kabaliści wykonywali permutacje liter imienia JHWH z samogłoskami aby coś osiągnąć, i jako że jest to dosyć łatwe sam to sprawdziłem. Po prostu nie działa. Wprowadza w jakies transopodobne stany, powoduje dziwne wizje- ale nie powoduje tego, czego się chce. Za to tworzenie kombinacji z energii, jakie się mentalnie rozumie i symbolicznie ujmuje jakimś skrótem z samogłoskami działa bardzo dobrze. Kto mnie zna wie, że tego używam i że działa. Doświadczalnie więc skłaniam się ku wersji sumeryjskiego "szem", czyli pojedyńczego pojemnika.

Na uwagę zasługuje także fakt, że w tekście szem zapisane jest z dodatkowym mem na początku, czyli משם. Zabieg ten jest dosyć powszechny wśród dawnych kabalistów, czego żaden z dzisiejszych nie potrafi wyjaśnić. Abulafia wiele słów poprzedzał dodatkowym mem dla przykładu, czasem nawet mem końcowym (ta litera na końcu słowa ma inny kształt). Kaplan w swoim tłumaczeniu nigdzie nie porusza tematu tej dodatkowej litery, jednak jest to drugi raz w tym tekście, gdzie takie mem się pokazuje. 

Wspomniany Abraham Abulafia opisywał swoje doświadczenia z SJ twierdząc, że wypowiadanie nawet dwuliterowcyh kombinacji z samogłoskami daje rewelacyjne efekty. Wspominam o tej postaci często, gdyż ma wielki wkład w zrozumienie Sefer Jecira. Co prawda istnieją opinie, iż na starość oszalał, co przy eksperymentowaniu z tak silnymi technikami jak kabała ekstatyczna jest całkiem możliwe, to należy uściślić, iż na stare lata Abulafia wyprowadził się na wyspę Comino, w archipelagu wysp Maltańskich. Wyspa ta obecnie ma sześciu mieszkańców, z czego jednym jest pies. Można więc spokojnie domniemać, że w XIII wieku wyspa ta była bezludna i jedynie Abulafia na niej zamieszkał. Dlatego o jego późnej starości ani śmierci nikt nic nie wie. Abulafia w swoich doświadczeniach wprowadził ruchy głowy do permutacji liter, do każdej samogłoski dodał taki ruch. Niezaleznie jakich liter kombinacje się robi te ruchy wywołują stany ekstatyczne, czasem nawet widzi się permutowane litery spadające z nieba.... dokładnie jak na filmie Matrix (zastanawiam się czy bracia Wachowscy o tym wiedzieli). Układ ruchów, jaki wprowadził Abulafia jest następujący:

A - z położenia głowy obróconej w prawo skierować głowę w lewo, ruch minimalny to 90 stopni

E - z położenia głowy obróconej w lewo skierować głowę w prawo, tak samo o minimum 90 stopni

O - z położenia na wprost unieść głowę w górę maksymalnie daleko, jakby się chciało popatrzeć dokładnie w górę

I - Z położenia na wprost opuścić głowę w dół, tak, aby brodą dotknąć piersi

U - Z położenia na wprost wysunąć głowę do przodu, nie zmieniając kata jej ustawienia a jedynie szyję wyciągnąć w przód

Używanie tej techniki wymaga posiadania przynajmniej dwóch drgań, jakie chcemy ze sobą zmieszać, na początek proponuję drganie "ja" i "zdrowie". Ujmuj oba te drgania jakimś symbolem, najlepiej krótkim, jednogłoskowym. I przemieszaj je wszystkie wstawiając samogłoski pomiędzy te symbole i poruszając głową we wskazany sposób. Oto metoda rabina Abulafii.

 

2:6

Wytworzył substancję z chaosu, i sprowadził nie-istnienie do istnienia.

Wyciosał z powietrza ogromne filary, których nie da się objąć umysłem.

To jest znak. Tak przewiduje, modyfikuje i formuje wszystko co jest uformowane i wypowiedziane z jednego szem.

Ten znak to dwadzieścia dwa organy w jednym ciele.

 

W tym akapicie znowu wspomniane jest słowo "tohu" czyli chaos. Jako że wskazuje to na poziom bina, gdzie z chochmy wykrystalizowane zostały poszczególne energie pojawia się tu jedna zagadka. Mianowicie czemu chaos jest wmieszany w sferę mądrości. Kabaliści tłumaczą "tohu" to jako "nieskończoność", jednak nieskończoność to zupełnie inny poziom. Keter, ain sof -dosłownie "bez końca". Jeśli teorie niektórych kabalistów o przesunięciu w dół sfer tiferet, jesod i malkut są prawdziwe, to wyjaśnienie tej zagadki jest oczywiste. Ale może powiem najpierw co to za teorie- mianowicie, że w porządku dziesięciu sfer jest jedna ukryta, mówi się na nią "daat", czyli "wiedza"- tłumaczone to jest także jako "otchłań". Słowo samo w sobie nie określa wiele, ale gdyby przyjąć, że to daat jest chaosem- mielibyśmy wyjaśnienie czemu to chaos jest w ogóle wspominany. Nie-sekwencja jako taka jest bowiem powyżej biny- a daat poniżej. Może i za daleko wyciągam swoje wnioski, ale wyciosywanie energii z chaosu a nie z nieskończoności jest dla mnie co najmniej intrygujące. 

Ogromne filary z powietrza są według kabalistów odniesieniem do Księgi Przypowieści Salomona 9:1, gdzie powiedziane jest, że mądrość (chochma) zbudowała swój dom na siedmiu filarach. Te siedem filarów, to inaczej siedem liter podwójnych, czyli tych, które na końcu słowa zapisywało się innym znakiem. W dalszej części Sefer Jecira te litery mają jeszcze więcej znaczeń i funkcji, tu jedynie wymienia się "filary" jako energie, które służą jako windy do podnoszenia, lub opuszczania energii. Gdy spojrzysz na drzewo życia z rozdziału pierwszego ujrzysz, że to właśnie siedem pionowych linii stanowi litery podwójne. Środkowy filar ma 3 litery B, R i T, prawy K i N a lewy D i P. W dzisiejszym hebrajskim liter podwójnych jest tylko pięć, są to K, M, N, P i C -czyli nie ma wśród nich D, R, B i T ze starożytnego zestawu a dodano nowożytne C. Powód takiego zjawiska nie jest mi znany, lingwiści także nie umieją tego dostatecznie wyjaśnić. Sefer Jecir anajwyraźniej powstała w czasach, gdy litery podwójne były zupełnie inaczej zdefiniowane niż dziś. Jednak to od tych siedmiu filarów mamy siedem dni tygodnia, siedem głównych planet, siedem cnót i tak dalej. Siedem jest liczbą główną wszystkich rzeczy uformowanych po prostu.

Ostatnie dwa wersy mówią o znaku formowania. Trzy matki i siedem podwójnych to znak- wzór formowania naszej rzeczywistości. SJ nie wyjawia jeszcze szczegółowo czym te energie dokładnie są, podaje tylko wzór, który człowiek może skopiować w swoim ciele fizycznym. Dwadzieścia dwa organy można w sobie przypisać do liter, i w ten sposób stać się narzędziem do komunikacji z Wszechświatem. W takim ustawieniu każda kończyna, część ciała i organ mają nadaną funkcję litery, i o tym będzie mowa w dalszych częściach Sefer Jecira.

To koniec rozdziału drugiego.

 

Jeśli chcesz być powiadamiany o kolejnych częściach tłumaczenia na bieżąco

zapisz się do newslettera, wpisując swój e-mail poniżej.


Pola oznaczone * są wymagane.


Uwaga! Wiedza zmieniająca światopoglądy! 

Wnioski zamieszczone na tej stronie są subiektywną prawdą autora,

i zrozumiałe jest, że mogą rodzić kontrowersje.

 

Fanpage