Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

 

Niech stanie się blat między nami...  Allah i Jahwe  

 

Pomimo przykazania "nie zabijaj", te dwa Bóstwa są w dzisiejszych czasach zalążkiem największej liczby krwawych konfliktów wśród narodów obdarowanych kiedyś czymś wspaniałym, a zakopanych dziś w poczuciu wyższości i próżności. Niestety prędkość światła w dumie i próżności wynosi zero, stąd nakaz pokory dla "kapłanów",  który - gdyby był dopilnowany- pozwoliłby obu tym nacjom na wzajemne zrozumienie i połączenie się już dawno temu. Niech więc poniższy tekst będzie przestrogą dla promotorów idei jedynie słusznych, jak wyższość świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocnymi.....

Bo wyższość jednych nad drugimi próbowało udowodnić już wielu. Wmuszanie komuś swoich prawd to niemądre zachowanie, pochodzące z niezrozumienia naszej rzeczywistości. Do tej pory bezustannie kończyło się to jedynie wojnami i produkcją coraz to nowszych rodzajów broni, bo ktośtam uważał że jego prawda jest prawdziwsza. Na szczęście na Ziemi ujawniono jedynie broń żywiołu ognia, czyli tą najbardziej prymitywną i najmniej szkodliwą. Są dużo gorsze, na szczęście ludzie ich nie posiadają (zainteresowanych zapraszam do przeczytania Mahabharaty - co znaczy Wojna Bharatów po polsku). Aby odpowiednio i odpowiedzialnie rozpatrzyć tą kwestie trzeba najpierw kilka spraw podstawowych omówić:

Są dziś wśród narodów Ziemi takie, które uważają siebie za lepsze, co łatwiej jest omawiać w zrozumieniu, że pojedyncza jednostka jest tak samo podatna na poczucie wyższości jak cała nacja - jednak w przypadku nacji nikt nie chce wziąć za to odpowiedzialności twierdząc, że to nie jego wina. To oczywisty objaw braku zrozumienia tak siebie jak otoczenia. Wyjaśnienie zacznę od faktu, iż w każdym człowieku jest sumienie - fakt oczywisty i wspólny dla wszystkich. W jakiś sposób przejawia się w każdym z nas, a jak dużo głosu sumienia człowiek słyszy zależy to tylko od moralności jednostki. Istnieją jednak ludzie tak odcięci od tego sygnału, że każde swoje postępowanie wobec innych uznają za dobre i pożądane, a siebie samych za na wskroś dobrych, wręcz uznają że pomnik im się należy. To jest tak naprawdę upadek moralny, chociaż taka jednostka tego nie postrzega. Jako że nie każdy zauważy, o co chodzi na jednym przykładzie - podam drugi- są też ludzie, którzy większość swoich zachowań odbierają jako szkodliwe dla innych i uważają siebie za złych, gdy prawda jest taka, że ten, który analizuje każde swoje zachowanie i ma z nim problem moralny jest dobrym człowiekiem. Choć ten problem powinno się usunąć i po to jest między innymi moja książka. Istota zaś pewna swojego dobra to taka, która nigdy sama siebie analizie nie poddała, nie widzi więc skutków zewnętrznych i ma fałszywe poczucie dobra – które jest jedynie poczuciem racji. Czasem już tylko postanowieniem walki o rację. To w mojej opinii najgorszy przypadek, taki człowiek tylko niszczy. To jest próżność, zwana butą lub pychą w konfrontacji z sumieniem, zwanym pokorą. Człowiek, który sam uważa na swoje akcje i przewiduje jakie będą miały skutki dla otoczenia jest moralny, za to człowiek martwiący się jedynie o czubek swojego nosa jest roszczeniowy. Na przykładzie osobistym to widać wyraźnie, jednak w skali narodów nie jest to tak widoczne od razu. Są narody podające się za obrońców pokoju - gdy zajmują się głównie handlem bronią i substancji paraliżujących dusze (narkotyki), są narody nie podające się za nikogo i trzeba się przyjrzeć aby ich pokorę zobaczyć. Tu potrzebna jest mądrość i samodzielne myślenie. Bezczynność intelektualna wśród narodów świata, jest co ciekawe promowana właśnie przez te „pokojowe” nacje i nie jest to na pewno pożyteczne, to jest szkodliwe i niszczycielskie. Mówiąc obrazowo są dwa typy ludzi - twórcy i niszczyciele. Twórca jest człowiekiem przepełnionym litością, niszczyciel poczuciem sprawiedliwości. Sprawiedliwość w skrócie to "co moje jest moje, a co twoje jest twoje". Litość działa odwrotnie "co moje jest twoje, a co twoje -twoje". Po analizie tych dwóch zachowań wychodzi wyraźnie, że jedno drugiemu przeczy. Jeśli ja pracuje godzinę i ty pracujesz godzinę - powinniśmy mieć to samo wynagrodzenie? Z punktu widzenia sprawiedliwości - tak, ale litości - każdy powinien dostać tyle, ile naprawdę jest mu potrzebne, bo każdy poświęcił tyle ile miał, powinien więc dostać tyle ile mieć potrzebuje. Samo rozbuchanie podświadomości do nieprzytomnych rozmiarów powoduje, że ludzie przestają postrzegać drugą stronę medalu, że nie widzą, iż sprawiedliwość jest należna zwierzętom, bo pilnuje jedynie balansu w naturze, nigdy za to nie powinna stawać po żadnej ze stron. Sprawiedliwośc ma własną „stronę”- jest nią równowaga, a nie racja kogokolwiek. Jest ślepa, nawet na symbolach Temidy. Bo sprawiedliwość użyta osobiście, z poczuciem wyższości,  jest czystą krzywdą dla innych. Sprawiedliwie jest, że każdy ma tyle tlenu ile potrzebuje, ale nie jest sprawiedliwe, że są na świecie bogaci i biedni. Ludzie przyzwyczajeni do bezmyślności (która jest wynikiem niedojrzałości), nie chcą w ogóle tego widzieć, wolą być zakrzyczani kolorowymi bzdurami, z krzykliwymi hasełkami, nawykli do lenistwa intelektualnego. Są wiec wśród ludzi tacy, którzy podają się za Jezusów ludzkości - gdy naprawdę są największymi producentami broni (dla dobra?????) i 75% ludzkości w to wierzy. Mam nadzieje, że to wyjaśnia mój punkt widzenia na próżność, która dalej przeciągnięta, w konsekwencji doprowadziła nas do następnej bzdury z chmury w postaci wojny religijnej. Kim są według tradycji ludzie zajmujący się Bogami? Są to kapłani. Kim jest kapłan? Podstawowa definicja kapłana jaką znam to człowiek, który jest czystym altruizmem czyli nie ma własnych potrzeb w ogóle. Żyje zapełnianiem potrzeb innych. Kapłan wręcz wstydzi się gdy musi zapełniać swoje potrzeby. I rozwój kapłana polega na opanowywaniu tego wstydu. Nie będę powodował nierozumnych konfliktów pytaniami jak to się ma do dzisiejszych pseudo-kapłanów, zapytam jedynie, co widać po efektach ich działań? Gdzie jest dziś ludzkość wiedziona takim "kapłaństwem"? Od starożytności jedynie odsunęła się w jeszcze większą ciemność, do tego stopnia, że każdy odczuwa wszystko, co starożytne za lepsze, bardziej nieskażone, bardziej prawdziwe... Nie jest moim celem szukanie winnych (nie nam osądzać), a już broń Boże nie chcę żadnych konfliktów rodzić. Chcę jedynie poprosić Ciebie czytelniku o myślenie własne, a nie narzucone.

Podważaj proszę więc fakty, neguj i analizuj, kłóć się i zadawaj pytania - prowokuj nowe myśli i odpowiedzi, bo tym właśnie karmi się ducha, jak dusze doznaniami zmysłowymi. Duch jest dziś niestety zagłodzony, na czym dusza cierpi. Pytaj, szukaj i nie nagradzaj zła, które odnajdziesz. Kwestionuj i wypędzaj kupców ze świątyni. Bądź mądry zrozumieniem i rozumny mądrością. Na podstawie prostego "rozumowania" wywodzącego się od twierdzenia, iż jest tylko jeden Bóg, jedna siła twórcza, zadaj pytanie - kto niby stworzył te "inne", zwalczane jako nieprawdziwe -  wyznania? Jakiś inny Bóg?? Na litość Boską... że się tak wyrażę. Na Ziemi jest 5000 różnych bóstw, ale każdy wyznawca narzuconej przez otoczenie religii, uważa swoje bóstwo za najważniejsze. Przeanalizuj poniżej ze mną dwie religie dziś mordujące się w imię Boga za namową swoich kapłanów: wyznawców Jahwe oraz Allacha (dla uczciwości powiem, że w każdej znanej dziś religii istnieje coś takiego jak chociażby "kapelan wojskowy", który karabiny błogosławi na pohybel bliźnim... ale dla uproszczenia rozumowania posłużymy się dwoma najbardziej siebie zwalczającymi). Wiedza - jest znowu bardzo pomocna, gdyż prawdziwa dąży do pokory, fałszywa - do próżności. Oto więc kilka faktów: Język hebrajski jest ciekawie zbudowany, jest jedynym językiem na ziemi (i nie jest dziełem ludzi z tego co mi wiadomo), który wręcz komputerowo dokładnie oddaje wibracje mentalne w emocjonalnych, przenosi je bez zmian. Według mnie z krzywdą dla tych drugich, ale to moja osobista opinia. Definicje słów są w nim czysto mentalne i można je zmieniać. Jednak nie ma w nim zapisywanych samogłosek, jest tylko jedna litera Alef, która odpowiada za dowolną samogłoskę. Jest tak z powodu prostego faktu, że samogłoski bez-cieleśnie w ogóle nie istnieją, służą jedynie do nabierania lub oddawania energii, co w fizyczności jest nabieraniem oddechu lub wydychaniem powietrza. Chociaż dzisiejszy hebrajski ma specjalne znaki odpowiadające za samogłoski, których nie było w Biblii chociażby. Jest tak z tego powodu, że dzisiejsi hebrajczycy nie mają nic wspólnego ze źródłem, które im to podarowało, muszą więc sobie protezy dorabiać tam, gdzie brakuje im kończyn mentalnych. Języki arabskie wywodzą się z tego samego oryginału, jednak zostały dużo szybciej zdegradowane, niewiele pozostało z ich precyzji. Jednak kiedyś także samogłosek nie posiadały. I teraz proszę spojrzeć na prosty fakt: Islam po arabsku to Al-Islam, bogiem żydów jest El -gdy uzna się jednakowość samogłosek Al i El jest tym samym. Nazwa "naród Izraela" pochodzi od słów ISis RA i ELokim, czyli imiona duchów zwierzchnich sfer Księżyca, Słońca i Syriusza. Symbolem Islamu jest księżyc i gwiazda. Symbolem hebrajczyków także jest gwiazda. Najwyższym imieniem Boga w judaizmie jest Jah, imieniem pośrednim jest El, gdy czyta się od lewej jest to Jah-El, gdy od prawej El-Jah (Al-Lah).

Jah El, El Jah i Al Lah to jedno i to samo. Al Lah (jah), El- Jah.  JHWH to imię zastępcze, jako że El-Jah nie wolno wymawiać w judaizmie. I swoją drogą jest jedynie instrukcją obsługi tej rzeczywistości, kodem kabalistycznym- ale o tym nie będę się tu rozwodził, w swojej książce dużo o tym piszę. Arabskie słowa zostały poddane dużo większym przeróbkom, część się "zmanierowała" - z racji braku porozumienia i wzajemnej komunikacji, części wspólne zostały zagubione, a rozwój akcentu w różnych kierunkach tyko to pogłębił, zamiast dać nowe możliwości tym obu narodom. Kierunek rozwoju jaki obrano w przypadku klasy języków arabskich dodał dużo lepsze możliwość liczenia - czyli naszą matematykę- jednak zagubiono połączenie pomiędzy wibracjami liczb i liter, czyli jakby skłócono obraz i dźwięk. Język hebrajski z kolei pozostał wierny definicjom sprzed tysiącleci, które dziś są już nieaktualne i pominął wydźwięk emocjonalny swoich słów. Oparł się tylko na żelaznym intelekcie. Jedna i druga droga nie zakończyła się sukcesem mimo najlepszych chęci. I dziś jedna i druga nacja przypisuje sobie wyższość i prawo do posiadania świata. Niestety żadna go nie posiądzie. Natura bowiem dopilnuje balansu, równowagi, która teraz jest wyraźnie zakłócona. Nie chcę siać niemiłych proroctw, ale to jest oczywiste i nieuniknione. Nie bez przyczyny cała ludzkość spoza tych dwóch kultur czuje instynktowne odpychanie od ich wyższości i próżności. A wystarczyło siebie wzajemnie zrozumieć...

Ludzi dla łatwiejszego zrozumienia można podzielić także na inne kategorie, z których jedną klasą są "sposoby myślenia" wynikłe z dojrzałości samej duszy - tradycja już nie ma tu znaczenia. Chociaż tradycja ma swoje prawa, a religie dziś wepchnęły się do tradycji (słyszałem gdzieś, że królową Polski jest Maryja na przykład.. nie ma co z tym dyskutować, bo to kwestia tradycji po prostu). W ten sposób mówiąc można ludzi podzielić na dzieci, dorosłych i starców, czyli na ludzi zdominowanych przez podświadomość, logikę i nadświadomość. Można ich tez nazwać uczniowie, kupcy i kapłani. Świadomość ucznia to dziecko, uczące się całe życie, kupiec to dorosły, pracujący i zarabiający pieniądze, kapłan to starzec-mędrzec, myślący o innych, a nie o sobie. Starzec mimo wielkiej wiedzy i intelektu nie umie zarabiać pieniędzy, kupiec jednak na przykład nigdy nie zrozumie, że nie wszystko jest na sprzedaż i tak dalej. Są pomiędzy nimi wielkie różnice, które także warto zrozumieć aby uniknąć nieporozumień. Zrozumienie dąży do jedności - jego brak tylko do jednolitości. Dziecko za to jest zdane na naukę od jednego i drugiego. Niestety w dzisiejszej cywilizacji nie ma nurtu wzajemnego zrozumienia, jest za to nurt racji mojej i mojszej, w konsekwencji nikt nikogo nie chce słuchać, każdy jedynie chce mówić i być słuchany. A więc wyznawcy Jah-El i Al-Jah mordują się wzajemnie budując coraz wyższe mury niezgody... a szkoda wielka, bo wielu wartościowych ludzi się marnuje i Ziemia dalej jest w stanie czerwonego alarmu, jak tuż po potopie. Nie ma narodów wybranych, nikt nie jest lepszy ani gorszy, jesteśmy tylko małą planetką na przedmieściach małej galaktyki, jakich jest nieskończenie wiele. Nikt nas nie wybierał do niczego, oprócz życia, którego podstawą jest wolność (i to tylko w tym wszechświecie, których także jest nieskończenie wiele, a każdy ma swoje prawa - fizyka to potwierdza w postaci wielowymiarowego wszechświata), więc... mówiąc dosadnie, tylko niedorozwinięte duchowo istoty mogą wpaść na pomysł aby narzucać innym swoją wolę. Proszę więc o udzielenie swoim bliźnim daru zrozumienia, na wzór "i zrozum nas Panie, jak my staramy się zrozumieć naszych bliźnich", którą to modlitwę każdy niezależnie od wyznania czy filozofii może stosować nawet 100 razy dziennie. Najwyższe Imię Boga zarówno w kabale, jak w Islamie czy naukach Hindu znaczy po polsku "istnienie". Nie jak się powszechnie i nowomodnie definiuje "ja jestem", "jam jest" czy inne slogany - tylko "istnienie" jako czasownik a nie rzeczownik - jego pierwszą cechą jest to, że istnieje i nic więcej. Na ten wzór skopiował samego siebie - rozsiał istnienie po prostu. Jak więc jakakolwiek istota śmie twierdzić, że cokolwiek, co On stworzył ma nie istnieć? Samo zrozumienie tej prostej rzeczy usuwa zapędy militarystyczne, a idąc dalej, że nic co stworzone nie może być unicestwiane, a jedynie przekształcane i uszlachetniane - powinno natychmiast zamknąć fabryki broni na całym świecie, a wojsko zapędzić do obsiewania pól. Następna cecha tego wszechświata jest taka, że wibracje daje się podnosić, ale nie daje się ich per se opuszczać, można jedynie dodawać innych, co skutkuje zaobserwowaniem niedorozwoju tych pierwszych. Prosty dowód - nie da się cofnąć czasu z tego poziomu, prawda? Ale da się zaobserwować zacofanie jednostki, podczas gdy inne się w czasie rozwinęły.

Pierwsza własna myśl wydaje się być czasem buntowniczo szalona, ale jak wskazuje doświadczenie kreacja ZAWSZE jest aktem buntu, nie da się nic nowego stworzyć nie buntując się na stare. Może już czas zbuntować się na starą modę udowadniania racji karabinami? Może... ale to zależy tylko od ludzi. Nie mam intencji nikogo pouczać, ale zrozumienie potrafię pokazać, to więc staram się czynić. Zrozum proszę mój bliźni z tej czy innej Ziemi, że stworzeni jesteśmy z dobra i nie ma w nas zła, może występować jedynie niedojrzałość. Walka o racje obniża wibracje!!! Obrona swoich ideałów je podwyższa - widzisz różnice pomiędzy jednym a drugim? Bo ta różnica nazywa się mądrość według moich definicji. Możesz jej użyć jak chcesz. Wszechświat - to po prostu przestrzeń wypełniona rzeczami, które można modyfikować. Tak na lepsze - jak na gorsze, wedle uznania.


Pola oznaczone * są wymagane.


Uwaga! Wiedza zmieniająca światopoglądy! 

Wnioski zamieszczone na tej stronie są subiektywną prawdą autora,

i zrozumiałe jest, że mogą rodzić kontrowersje.

 

Fanpage